poniedziałek, 7 marca 2016

Ile masz książek?

Przeczytałam kilka dni temu artykuł w gazecie, w którym przytoczono dane z raportu TNS Polska dla Biblioteki Narodowej na temat czytelnictwa w naszym kraju. W artykule napisano, że 2% Polaków ma w swoich domach więcej niż 500 książek. Całkiem elitarna grupa, prawda? Należeć do takich 2% społeczeństwa to fajna sprawa!

Po przeczytaniu artykułu z łezką w oku przyjrzałam się książkom, których odkąd mieszkamy razem z moim Mężem nazbierało się już całkiem sporo.  Na tyle dużo, żeby skończyły nam się w mieszkaniu puste ściany, na których moglibyśmy powiesić półki.
Nasze książki są wszędzie - leżą na półkach, w regale (w dwóch rzędach), na biurku, pod biurkiem, w kartonie pod krzesłem ( które stoi przy tym samym nieszczęsnym biurku), na stole, na parapecie. Zapewne, gdyby moim biurkiem nie był zamykany blat przykręcony na śrubach do ściany to na nim także leżałyby książki, z których aktualnie korzystam pisząc „Noc Kupały”. Niestety (a może raczej stety…) składam go na noc przenosząc książki na drugie biurko, albo na podłogę.

Z wypiekami na twarzy przytoczyłam Mężowi statystyki z artykułu.
- Chciałabym mieć 500 książek w domu – westchnęłam rozmarzona na koniec.
- Przecież mamy tyle, jak nie więcej – burknął patrząc znacząco na górkę książek, która kiedyś była jego biurkiem.
- Nie mamy tyle!
- Mamy.
- Nie mamy!
- To policz.
- A zobaczysz, że policzę!

Policzyłam.
Okazało się, że mamy 619 książek…
Jakieś ¾ to powieści, a reszta to albumy i podręczniki akademickie. Poza tym 3 pozycje na 619 stanowią książki kucharskie – to na pewno jest powód dla którego nie jestem dobrą kucharką. Po prostu mam za mało książek kucharskich! ;-)
Poza tym nie podoba mi się ta liczba – 619 – źle brzmi. Zdecydowanie trzeba dokupić co najmniej jedną, by było 620. Chociaż 620 też nie brzmi dobrze – lepsze byłoby 666, nieprawdaż? Albo 700!

Mąż wygrał. Ale ja też wygrałam – w końcu okazało się, że należę do tych 2% społeczeństwa.
 
Teraz mam zarzucone książkami biurko, ale w przyszłości? Kto wie? ;-)
Reszta statystyk z artykułu nie była już tak różowa. Dowiedziałam się, że w 16% domów Polaków nie ma ANI JEDNEJ książki, a w 15% mieszkań są tylko książeczki dla dzieci i podręczniki szkolne.

Jak można żyć bez książek? Ja sobie tego nie wyobrażam. Może w moim przypadku jest to już przesada w drugą stronę, ale ja naprawdę lubię je mieć. Zapach książki, dotyk papieru, pierwszorazowe odgięcie okładki – jak dla mnie magia.


A Wy ile macie w domu książek? Znajdzie się ktoś, kto ma więcej ode mnie? :-)

6 komentarzy:

  1. Oooo, tylko pozazdrościć tak bogatej biblioteki, u mnie znajdzie się jakieś 30 książek, resztę wypożyczam z miejskiej biblioteki, która na całe szczęście ma piękny księgozbiór :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ponad 1000, po tej okrągłej liczbie przestałem liczyć:-) a było to gdzieś rok temu. W tym "Szeptucha" pewnej zdolnej autorki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozumiem to doskonale, w moim rodzinnym domu jest mnóstwo książek, myślę, że można to nazwać już małą biblioteką, bo ich ilość spokojnie krąży wokół 2000 :)Mój ojciec ma bzika na punkcie książek, szczególnie historycznych i fantasy, i to on zaraził mnie pasją do czytania. Naprawdę ciężko jest mi sobie wyobrazić, że można nie mieć w domu żadnej książki... JAK ŻYĆ??? :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też całkiem niedawno wpadłam na pomysł, żeby policzyć mój skromy zbiór. Sumiennie wpisałam wszystkie książki do Excela - nr., autor, tytuł, wydawnictwo - choć sama nie wiem, po co. Wyszło jakieś 140 książek, w tym aż 7 od pani K. Bereniki - Miszczuk :D Nie jest to tak duża liczba jak 500, ale i tak mi się nie mieszczą w pokoju. Myślę, że dopiero jak wyniosę się od rodziców na własne śmieci, będę mogła bardziej poszerzyć ten zbiór i założyć własną małą biblioteczkę, o której marzę już od kilku lat.
    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Od kilku lat marzy mi się piękny drewniany regał z licznymi półkami. Prezentowałyby się na nim wszystkie książki, które czytałam z zapartym tchem :) Zaczęłam już zbierać swoją małą biblioteczkę :) Obecnie składa się dopiero z 46 powieści (pozostałych książek nie liczę). Większość z nich to literatura fantasy. Mój partner zebrał podobną kolekcję. Kiedy razem zamieszkamy, będziemy posiadaczami około 100 wspaniałych książek. Oznacza to, że potrzebujemy jeszcze wielu egzemplarzy, aby móc znaleźć się w elitarnej grupie ;) Gratuluję przynależności do 2% !!! ;D Przede mną jeszcze długa droga...

    OdpowiedzUsuń
  6. Yupiiii! Też zaliczam się do tych 2% :) Policzonych książek mam 854 (zdecydowana większość to powieści), do tego 449 tomów komiksów (mang). U mnie książki zajmują miejsce ubrań - upycham je w szafach, bo miejsca na półkach, pod biurkiem, pod łóżkiem, w szufladach już brakło ;)

    Nie wyobrażam sobie domu bez książek.

    OdpowiedzUsuń